Czesław Syrek, poeta ludowy z Kwiliny (fot. WCK-T Moskorzew).

Czesław Syrek, poeta ludowy z Kwiliny pisze wiersze o koronawirusie

Święta jakich nie było”

Już po Wielkanocnych Świętach
Mówią, że takich nie było
Nikt z najstarszych nie pamięta
I nikomu się nie śniło.

Był baranek i zajączek
Teraz zgony, trup się ściele
Kwarantanna, ludzie w domach
Ksiądz jak palec sam w kościele.

Chrystus z krzyżem na Golgotę
A my przy nim, lecz myślami
Jajek nie święcą w sobotę
W domach święciliśmy sami.

Kiedyś mędrcy szli ze wschodu
Gdy się Chrystus miał narodzić
Dziś wirus przybył w koronie
By śmiertelnie nas ugodzić.

Wierzymy w Twe zmartwychwstanie
Lecz tysiące nas umiera
Czy ktoś żywy pozostanie?
Śmierć nadzieję nam odbiera.

Prowadziłeś ród Dawida
Kiedyś przez Czerwone Morze
Prowadź nas do ocalenia
Błagamy Cię, Panie Boże.
Szaleńczy związek”

Podstępny wirus ubrał się w koronę
Jak diabeł w ornat, żeby do mszy służyć
W haniebnym związku wziął śmierć za swą żonę
Żeby porządek tego świata zburzyć.

Rozpoczął w Chinach swój śmiertelny taniec
Siejąc panikę i grozę w narodzie
A śmierć z umarłych budowała szaniec
Czując się przy tym, tak jak ryba w wodzie.

Normalny związek daje zdrowe dzieci
A ten szaleńczy tylko same trupy
Nie ma szczepionki, on w świat dalej leci
Czym rozbić jego śmiertelne skorupy?

Wciąż atakuje z furią błyskawicy
Ściska za gardła kolejne narody
Zamiera życie w jego okolicy
Zmusza zwaśnionych do zawarcia zgody

W jedności siła, to rodzi nadzieję
By razem tworzyć skuteczną obronę
Właściwy sposób, gdy wirus szaleje
Przechylić szalę na zwycięstwa stronę.

Śmierć albo życie tu nie ma wyboru
Świat już przeżywał różne kataklizmy
Ratować ludzi, walcząc do oporu
A później leczyć zadane nam blizny.

Wiara, rozsądek, narodowy spokój
Odrzucić wrogie podszepty szatana
Jak kiedyś w walce o wolność i pokój
A groźna zaraza będzie pokonana.