Dyskutowali o finansach włoszczowskiego szpitala. Dyrektor wyjaśnił, jaka jest faktyczna wysokość zadłużenia powiatowej placówki
Około 54 miliony złotych wynosi obecnie zadłużenie podlegające spłacie Zespołu Opieki Zdrowotnej we Włoszczowie. Takie informacje przekazał dyrektor placówki Rafał Krupa na ostatniej sesji Rady Powiatu 25 maja.
Dyskusję na ostatnim posiedzeniu rady w starostwie wywołała między innymi kwestia zadłużenia powiatowej jednostki. Sprawę tę wyjaśnił dokładnie dyrektor placówki Rafał Krupa. Poziom faktycznego zadłużenia włoszczowskiego szpitala wynosi nie 110 milionów złotych, bo takie informacje krążą w przestrzeni publicznej, tylko 54 miliony. 110 mln stanowią zobowiązania łącznie z rezerwami.
Jeżeli ktoś szuka sensacji w tych 110 milionach, to nie tędy droga. Ja panuję na sytuacją. W tych 110 milionach jest 56 milionów zobowiązań nie wymagających zapłaty, z czego 10 milionów stanowią rezerwy na świadczenia emerytalne i inne, a 46 milionów to kwoty dotacji i darowizn. Jeśli od 110 milionów odejmiemy te 56 milionów, zostaje nam prawie 54 miliony zobowiązań podlegających spłacie, czyli to, co musimy oddać bankowi, pożyczkodawcy, dostawcy medycznemu, pracownikowi i tak dalej. Z tych 54 milionów złotych 19,5 miliona stanowią kredyty związane z inwestycjami w naszym szpitalu. Jeżeli od tych 54 milionów odejmiemy teraz 19,5 miliona, zostanie nam 34,5 miliona i to są faktyczne zobowiązania szpitala wynikające z bieżącej działalności – wyjaśniał radnym z matematyczną dokładnością dyrektor Krupa dodając, że przychody szpitala wynoszą rocznie 110 milionów zł.
Podczas dyskusji w starostwie poruszono kwestię bieżącej sytuacji w służbie zdrowia, która nie wygląda najlepiej, czego dowodem był choćby kwietniowy, ogólnopolski czarny protest przed włoszczowskim szpitalem pod hasłem „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie!”.
– Ja jestem przeciwny zamykaniu szpitali, a obecnie wszystko zmierza w tym kierunku. Bądźmy po jednej stronie, jeśli chodzi o służbę zdrowia, bo jak nie uratujemy naszego szpitala, to potem go nie odbudujemy. Pamiętajmy – zamyka się raz! – apelował do radnych starosta włoszczowski Dariusz Czechowski.
– Zgadzam się z panem starostą i dyrektorem szpitala, że w tej kwestii powinniśmy wszyscy mówić jednym głosem. Wiem, że samorząd nie jest w stanie udźwignąć tego zadania sam. Od wielu lat, bez względu na to, kto rządzi w kraju, mówimy o tym, że potrzebna jest systemowa reforma służby zdrowia. W mojej ocenie bardzo trudno będzie przeprowadzić taką reformę, bo dziś priorytetem jest poparcie społeczeństwa. Nikt dzisiaj nie wyjdzie i powie racjonalne, że tego nie da się utrzymać. My, jako samorząd powiatowy, bierzemy na siebie ciężar prowadzenia tej jednostki, która jest niezbędna dla naszych mieszkańców. Nie ma co się spierać w tej kwestii – twierdził radny Jerzy Suliga, były starosta.
Dyskusję o szpitalu podsumował szef rady Zbigniew Matyśkiewicz. – Nie ulega wątpliwości, że zarówno Zarząd Powiatu jak i dyrektor czynią wiele starań, by ta placówka funkcjonowała jak najlepiej. Jeśli chodzi o infrastrukturę, za naszą placówkę nie musimy się wstydzić i możemy chodzić z podniesionymi głowami. Nie będę się podejmował oceny kadry medycznej – ocena mieszkańców naszego powiatu jest różna pod tym względem. Trzeba powiedzieć, że mamy wielu fachowców sprowadzanych z odległych zakątków kraju, a to są koszty. Niestety zdecydowanie więcej mamy lekarzy na kontraktach, niż na umowę o pracę. To o czymś świadczy. Starania dyrektora o niezbędnych lekarzy są wysokie, co znajduje akceptację i zrozumienie zarządu oraz wsparcie finansowe, które niestety jest wysokie, nie ma co ukrywać – mówił przewodniczący Matyśkiewicz, zapewniając na koniec, że o zamykaniu szpitala nie ma mowy i jak będą potrzebne jakie wyrzeczenia, to Rada Powiatu je podejmie.
Po dyskusji przystąpiono do głosowania nad dwoma uchwałami dotyczącymi ZOZ-u. 14 głosami za, przy jednym wstrzymującym się Rada Powiatu podjęła uchwałę w sprawie oceny sytuacji ekonomiczno-finansowej szpitala. Z kolei roczne sprawozdanie Zespołu Opieki Zdrowotnej zatwierdziło 13 radnych, dwie osoby wstrzymały się od głosu (Jerzy Suliga i Jacek Dominik).
/RB/


Jeżeli ktoś szuka sensacji w tych 110 milionach, to nie tędy droga. Ja panuję na sytuacją. W tych 110 milionach jest 56 milionów zobowiązań nie wymagających zapłaty, z czego 10 milionów stanowią rezerwy na świadczenia emerytalne i inne, a 46 milionów to kwoty dotacji i darowizn. Jeśli od 110 milionów odejmiemy te 56 milionów, zostaje nam prawie 54 miliony zobowiązań podlegających spłacie, czyli to, co musimy oddać bankowi, pożyczkodawcy, dostawcy medycznemu, pracownikowi i tak dalej. Z tych 54 milionów złotych 19,5 miliona stanowią kredyty związane z inwestycjami w naszym szpitalu. Jeżeli od tych 54 milionów odejmiemy teraz 19,5 miliona, zostanie nam 34,5 miliona i to są faktyczne zobowiązania szpitala wynikające z bieżącej działalności – wyjaśniał radnym z matematyczną dokładnością dyrektor Krupa dodając, że przychody szpitala wynoszą rocznie 110 milionów zł.