Trumna z ciałem księdza Barczyka opuszcza kościół w Kluczewsku. W ostatniej drodze towarzyszyły mu tłumy mieszkańców oraz osobiste rzeczy związane ze sportem, który szczególnie umiłował.
KluczewskoWydarzenia

Ostatnia droga byłego proboszcza Kluczewska i honorowego obywatela tej gminy księdza Józefa Barczyka

Tłumy mieszkańców gminy Kluczewsko pożegnały 20 lutego swojego długoletniego proboszcza księdza kanonika Józefa Barczyka. W ostatniej drodze towarzyszyły zmarłemu też osobiste rzeczy związane ze sportem, który szczególnie umiłował.

20 lutego mszę świętą pożegnalną odprawiło w koncelebrze pięciu księży pod przewodnictwem proboszcza parafii Świętego Wawrzyńca, księdza Wiesława Chęciny. Była to trzecia z rzędu msza żałobna i drugi dzień uroczystości pożegnania księdza Józefa Barczyka, związanego z ziemią kluczewską od 30 lat.

Przy trumnie zmarłego asystę pełniła delegacja ze sztandarem Szkoły Podstawowej imienia majora Henryka Dobrzańskiego z Dobromierza oraz działacze sportowi z Gminnego Klubu Sportowego Kluczewsko, którego ksiądz Barczyk był niegdyś wiceprezesem i jednym z inicjatorów jego powstania.

Przy trumnie ustawiono też osobiste rzeczy szczególnie mu bliskie za życia, to jest klubową koszulkę sportową z numerem 90, którą otrzymał w prezencie od piłkarzy GKS Kluczewsko, piłkę i puchar urodzinowy od ministrantów. Sport był szczególnie bliski księdzu Barczykowi. – Miłość do sportu pozostanie u mnie na zawsze – podkreślał wielokrotnie.

Podczas homilii proboszcz Kluczewska odczytał życiorys napisany przez kanonika Józefa Barczyka oraz fragment jego testamentu, którego był wykonawcą.

Dziękuję Panu Bogu za ostatnie osiem lat wspólnego życia na plebanii z księdzem Józefem, za dar jego chętnej i gorliwej pomocy w prowadzonym duszpasterstwie na terenie parafii, za mądrość życiową i rozmowy o sporcie. Niech Bóg przyjmie go do swojego domu i nagrodzi za wszelkie dobro i posługę pośród nas – mówił ksiądz Wiesław Chęcina.

Zmarłego kapłana pożegnał też były proboszcz sąsiedniej parafii Januszewice, ksiądz Piotr Zagała, który przez 16 lat współpracował z księdzem Barczykiem.

Gdy budowałem kościół i dzwonnicę w Januszewicach, czy przeprowadzałem remonty, ksiądz Józef zawsze mnie wspierał duchowo i materialnie. Gdy przyszedłem do Januszewic zaproponował mi, żebym przyjeżdżał na parafię Kluczewsko i korzystał z wyżywienia, bo nie miałem swojej gospodyni. Za tę życzliwość i otwarte serce chciałem ci księże Józefie serdecznie podziękować – mówił kanonik Zagała.

Po pożegnaniu proboszcza-seniora strażacy wynieśli na ramionach trumnę z jego ciałem z kościoła i wspólnie z licznie zgromadzonymi mieszkańcami odprowadzili honorowego obywatela Kluczewska do karawanu. Kondukt żałobny udał się następnie z Kluczewska do kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego w Trzcińcu – pierwszej parafii, w której ks. Barczyk objął probostwo.

Tutaj odbyła się główna uroczystość pogrzebowa. Mszy świętej przewodniczył biskup kielecki ordynariusz Jan Piotrowski. Honorowego obywatela Kluczewska pożegnał w Trzcińcu wójt gminy Rafał Pałka.

Tak liczna obecność nasza jest znakiem, że spotkaliśmy na swojej drodze niezwykłego kapłana. Swoim życiem, pracą i społecznym działaniem dla dobra wspólnego świętej pamięci ksiądz kanonik Józef Barczyk wniósł trwałe zasługi dla gminy Kluczewsko. Dziękujemy za wszelkie dobro, jakim nas obdarzyłeś – powiedział wójt Kluczewska.

Ksiądz Józef Barczyk spoczął na miejscowym cmentarzu, który sam zakładał pół wieku temu jako ówczesny proboszcz tamtejszej parafii i gdzie przygotował sobie miejsce wiecznego spoczynku.

Ksiądz Barczyk zmarł 18 lutego nad ranem w hospicjum stacjonarnym we włoszczowskim szpitalu. 22 stycznia skończył 90 lat. Przez 65 lat był kapłanem, przez 15 lat proboszczem Kluczewska, kolejne 15 ostatnich lat życia po przejściu na emeryturę spędził w tutejszej parafii jako jej rezydent.

Za pracę na rzecz społeczeństwa gminy Kluczewsko w 2001 roku został odznaczony przez prezydenta Polski Srebrnym Krzyżem Zasługi, a w 2015 roku otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Gminy Kluczewsko. Wyróżnienia te nadano mu na wniosek władz samorządowych.

/RB/

Wywiad przeprowadzony z ks. Józefem Barczykiem 26 października 2004r.

Działacz sportowy i kibic w sutannie

Rozmowa z księdzem Józefem Barczykiem, wiceprezesem drużyny piłkarskiej GKS Kluczewsko

* Skąd się wzięła u księdza proboszcza miłość do piłki nożnej?

– Wyniosłem ją już z dzieciństwa, chociaż początkowo, będąc jeszcze w gimnazjum, reprezentowałem drużynę piłki ręcznej. Podczas mojej nauki w seminarium zacząłem częściej grywać w piłkę nożną. Były to lata pięćdziesiąte. Wyśmiewano nas, że kleryki to niezguły. Przez dwa lata korzystaliśmy ze stadionu Korony Kielce. Z biegiem czasu spodobała mi się gra piłkarzy Wisły Kraków. Od tego czasu stałem się wielbicielem tej drużyny. Pamiętam świetnych piłkarzy – Gracza, Jurowicza i innych. Lubię też mecze w wykonaniu Lecha Poznań, Górnika Zabrze i Widzewa Kraków. Boleję nad tym, że tego ostatniego zespołu nie ma już w I lidze.

* Na co dzień kibicuje ksiądz oczywiście swojemu GKS Kluczewsku.

– Jak najbardziej. Każdy sezon piłkarski naszej drużyny rozpoczyna się mszą świętą w intencji zawodników i ich powodzenia na boisku. Uczestniczą w niej wszyscy piłkarze i cały zarząd klubu. Biorą czynny udział w liturgii. Tacę z mszy w całości przeznaczam na potrzeby naszego klubu.

* Często proboszcz uczestniczy na rozgrywkach miejscowego zespołu?

– Staram się nie opuszczać żadnych meczy rozgrywanych u nas w Kluczewsku. Tutaj muszę zaznaczyć, że nie robię tego kosztem moich zajęć i obowiązków w kościele. Przede wszystkim jestem księdzem. To nie prawda, jak piszą, że sport zaczął się tutaj ode mnie. Życie sportowe kwitło w Kluczewsku jeszcze na długo przed objęciem przeze mnie parafii. Wystarczy wymienić choćby takie nazwiska jak Jerzy Dunin, czy Stanisław Pura. Przyznam się, że ostatnio, będąc w szpitalu, nie mogłem wytrzymać, że moja drużyna rozgrywa u siebie mecz, a ja nie mogę go oglądać. Zaraz po spotkaniu chłopcy zadzwonili do mnie do szpitala z wieścią, że wygrali. W oczach ożyłem.

* Co wice prezes klubu sądzi o swoich zawodnikach?

– Chłopcy są bardzo zdyscyplinowani i chętni do gry. Ich sposób obycia i zachowania się na boisku jest według mnie poprawny. Głównym celem, dla którego poświeciłem się temu klubowi, jest to, żeby poprzez sport dać chłopcom właściwy sposób spędzenia wolnego czasu, poprowadzić tę młodzież. Żeby zamiast baru, wybrali boisko. To jest dla nich z pożytkiem obopólnym, a dla nas, starszych, ciekawym widowiskiem. Razem z naszymi piłkarzami przeżywamy ich radości i smutki.

* Czy piłka nożna to jedyne księdza hobby, któremu oddaje się proboszcz w wolnych chwilach?

– Dokładnie tak. Nie interesuje mnie nic innego. Kościół zawsze stawiam na pierwszym miejscu, a sport traktuję jako relaks. Gdy oglądam wiadomości sportowe, to wiadomo wtedy, że nie ma mnie dla ludzi. Nikt do mojego pokoju nie ma prawa wejść. Lubię oglądać mecze w samotności. Po zakończeniu transmisji wracam do swoich obowiązków kapłańskich. 

* Jakie są księdza plany na przyszłość, jeśli chodzi klub sportowy z Kluczewska.

– Najwyższy czas, żeby to, w co się włączyłem, przekazać młodszym, następcy. Lata już robią swoje. Miłość do sportu pozostanie u mnie na zawsze. Młodzieży, która gra w piłkę, życzę sukcesów i awansów do wyższej ligi. Moim marzeniem jest, żeby, gdy będę odchodził z tego świata, moi chłopcy odprowadzili mnie na cmentarz w Trzcińcu. Tam jest moje miejsce…

* Dziękuję za rozmowę 

Udostępnij artykuł: