Radni Jerzy Suliga (na pierwszym planie) i Paweł Strączyński narzekali na zdalny tryb prowadzenia sesji Rady Powiatu.

Sesja Rady Powiatu. Radni opozycyjni narzekali na zdalny tryb obradowania i apelowali o powrót do normalności

24 maja we włoszczowskim starostwie odbyła się sesja Rady Powiatu. Radni uczestniczyli w posiedzeniu zdalnie i po raz kolejny narzekali na ten sposób obradowania. Sesja była transmitowana na żywo w Internecie.

Podczas poniedziałkowego posiedzenia radni zapoznali się między innymi ze stanem i strukturą bezrobocia w powiecie za 2020 rok oraz informacją o planowanych zadaniach na drogach powiatowych w bieżącym roku. Podjęli też uchwałę w sprawie wyboru biegłego rewidenta do przeprowadzania badania sprawozdania finansowego Zespołu Opieki Zdrowotnej za 2020 i 2021 rok.

Po raz kolejny na sali konferencyjnej starostwa zgromadzili się jedynie sami radni opozycyjni, który narzekali na problemy techniczne z łącznością, apelowali do przewodniczącego rady o powrót do normalnego trybu obradowania na dużej sali.

Ile jeszcze będziemy uczestniczyć w tej szopce? To taka zabawa w chowanego - mówił radny Paweł Strączyński. – Nie ma samorządu w powiecie i w województwie, który wszystkie sesje przeprowadzałby zdalnie – twierdził radny Jerzy Suliga.

W odpowiedzi od przewodniczącego Zbigniew Matyśkiewicza radni opozycyjni usłyszeli, że tryb zdalny rzeczywiście nie należy do najprzyjemniejszych, ale władza – jak podkreślano – martwi się o zdrowie radnych, dlatego woli uczestniczyć w sesji zdalnie, w swoich gabinetach, niż spotykać się na jednej sali, gdzie wprawdzie miejsca jest dużo.

Apeluję, żeby następna sesja była już stacjonarna – prosił radny Suliga. – Ta sala jest na tyle duża, że można prowadzić obrady z zachowaniem zasad reżimu sanitarnego – argumentował radny Strączyński.

/RB/