Jacek Włosowicz to jedyny rodowity mieszkaniec województwa świętokrzyskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, który startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego 9 czerwca (fot. archiwum prywatne).

– Unia jest inna, niż 20 lat temu, zmieniła się – mówi Jacek Włosowicz, jedyny ze świętokrzyskiego kandydat PiS do Parlamentu Europejskiego

Rafał Banaszek: W tym roku obchodzimy 20-lecie członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Jak Pan je ocenia – pozytywnie, czy negatywnie?

Jacek Włosowicz: Zdecydowanie pozytywnie z uwagi na to, co osiągnęliśmy, natomiast musimy pamiętać, że pojawiły się pewnego rodzaju zagrożenia. Myślę tutaj o zagrożeniach zewnętrznych. Chodzi o światowe konflikty, które na pewno mają na nas wpływ i to odczuwamy od kilku lat. Konflikty te mają wpływ na naszą gospodarkę krajową i unijną.

Uważa Pan, że obecna Unia jest inna niż ta, do której wstępowaliśmy 1 maja 2004 roku?

Tak, jest inna. Zmieniła się. Są elementy, których oczekiwaliśmy, na przykład możemy po Unii poruszać się całkowicie swobodnie. Są również rozwiązania, które niestety nie wpływają dobrze ani na naszą, ani w konsekwencji na całą unijną gospodarkę. Nowe zasady związane na przykład z transportem czy z pracownikami delegowanymi. To regulacje, które bardziej służą niestety ochronie rynków krajów „starej Unii”, a mówiliśmy cały czas o swobodzie, o wolności przemieszczania się, gospodarowania i życia w Unii. Zaprzeczają im i powodują coraz większe turbulencje.

A jakie ma Pan zdanie w sprawie głośnego ostatnio Zielonego Ładu?

Spodziewaliśmy się, że nowy ład przyniesie nam same plusy. Okazało się, że rozwiązania i szczegóły, które zostały w nim zawarte, są bardzo restrykcyjne i wymagające, jak również zmuszają nas do rozwiązań, które są bardzo kosztowne. Grupa, która odczuła najbardziej Zielony Ład, to rolnicy. Bezpieczeństwo żywnościowe jest bardzo ważne dla kraju, natomiast działanie przeciwko rolnikom odbije nam się dużą czkawką, uzależnimy się wtedy oczywiście od importu z innych kontynentów. Mam nadzieję, że się tak się nie stanie. Pierwsze oznaki już są, ponieważ Unia zrobiła krok w tył, zatwierdzając zmiany w Zielonym Ładzie dla rolnictwa.

Startuje Pan z listy Prawa i Sprawiedliwości do europarlamentu. Jest Pan jedynym rodowitym kandydatem z województwa świętokrzyskiego. Jakie Pan widzi szanse związane z członkostwem w Unii Europejskiej właśnie dla naszego regionu?

Ten główny atut Unii Europejskiej, o którym od początku mówiliśmy, to wspólny rynek, to, że jest swoboda dostępu do niego bez restrykcji, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Uważam, że w dalszym ciągu musimy go budować. Należy powrócić do założeń, na których powstała Unia, czyli wolności przepływów. Musimy brać udział w twardych negocjacjach, upominać się o swoje interesy i być stale aktywnym uczestnikiem rozmów. Od 23 lat angażuję się politycznie, a województwo świętokrzyskie jest mi bardzo dobrze znane. Mieszkam tu i urodziłem się tutaj, w związku z tym problemy oraz wyzwania są mi znane. Rozwijamy sieć transportową, na jesieni będziemy połączeni z autostradą A4 koło Krakowa. Musimy dalej rozwijać strefy ekonomiczne dla świętokrzyskich przedsiębiorców a także pozyskiwać inwestorów zagranicznych.

Co Pan myśli o powiecie włoszczowskim, w którym jest częstym bywalcem? Czy według Pana dużo się tutaj zmieniło w ostatnich latach i czy włoszczowianie mogą liczyć na Pańską pomoc, zarówno jako senatora RP, jak i być może przyszłego europosła?

– Włoszczowa to ważne miejsce na mapie wspólnych dokonań i przedsięwzięć, jakie miałem zaszczyt realizować ze swoim szefem, mentorem, przyjacielem, wicepremierem Przemysławem Gosiewskim. Przemek skutecznie nauczył mnie miłości do tego miasta i do dziś – mając to w sercu – robię wszystko, aby jak najlepiej pomagać w rozwoju całego powiatu włoszczowskiego.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Banaszek

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

UDOSTĘPNIJ