Właściciel najbardziej znanego biura detektywistycznego w Europie z pierwszą interwencją we Włoszczowie
Biuro znanego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego i Telewizja.Patriot24.net zajmują się historią młodej matki, którą ma pozbawiać kontaktu z jej dziećmi pochodzący z powiatu włoszczowskiego ich ojciec.
Konferencja prasowa w Villi Aromat
Jak informuje Biuro detektywistyczne Rutkowskiego z Łodzi, 50-letni ojciec dwóch kilkuletnich synów, związany z powiatem włoszczowskim i prowadzący swój biznes w Warszawie, od ponad trzech miesięcy bezprawnie pozbawia 25-letnią ich matkę, mieszkankę Warszawy, kontaktu z dziećmi.
– Ta historia jest niebywała i bardzo mnie ujęła – mówił znany detektyw Krzysztof Rutkowski, który 16 lipca zorganizował konferencję prasową w Villi Aromat we Włoszczowie, żeby zapoznać media z kulisami sprawy i przedstawić jej bohaterkę.
– Standardem przyjętym przez niektórych ojców jest to, że już nie wiedzą, jak mają zemścić się na swojej byłej żonie, czy partnerce, więc uciekają się do zabrania im dzieci i skutecznej izolacji. I tak jest w tym konkretnym przypadku – tłumaczył.
Podczas briefingu matka dzieci osobiście przedstawiła kulisy dramatu, którego ofiarami są jej małoletni synowie (3-letni Antoni i 4-letni Stanisław), narażeni na traumatyczne przeżycia.
Poznali się na portalu randkowym
Ale po kolei. Starszego o 25 lat mężczyznę Julia Kowalska poznała na popularnym portalu randkowym, gdy mieszkała w Gdańsku. – Spotykaliśmy się, jeżdżąc do siebie. Po niecałym roku zdecydowałam się na przeprowadzkę do Warszawy, bo byłam w nim bardzo zakochana. Myślałam, że zamieszkamy razem. Kilka miesięcy później dowiedziałam się, że jestem w ciąży, której bardzo chciałam i wyczekiwałam – opowiadała kobieta.
Jednak nie takiego życia w związku wyobrażała sobie pani Julia. – Po pewnym czasie zaczęły się kłamstwa i manipulacje. Okazało się, że mój partner nie miał rozwodu ze swoją żoną, jak deklarował na początku. Całą ciężę byłam sama w obcym mieście, on ze mną nie mieszkał. Dopiero po trzech miesiącach od narodzin Stasia zamieszkał z nami. Siedem miesięcy po narodzinach Stasia dowiedziałam się, że jestem w drugiej ciąży. Gdy pojawił się Antoś ponownie zostałam sama z dwójką małych dzieci, nie miałam wsparcia w partnerze, nie było go, dużo pracował, wracał późno… – kontynuowała 25-latka.
Ojciec z trzema Niebieskimi Kartami. W tle narkotyki i oszustwa
Młoda kobieta zdecydowała się w końcu na rozstanie z mężczyzną i od tego momentu – jak mówi – zaczął się jej horror. – Prosiłam o pomoc policję, założono mu trzy Niebieskie Karty za znęcanie się fizyczne i psychiczne nade mną i dziećmi. 10 kwietnia dzieci zostały mi zabrane, pojechały z ojcem do lekarza i już nie wróciły do domu. Z Warszawy przywiózł je tutaj, w okolice Włoszczowy i od tego momentu cały czas przebywają u matki mojego byłego partnera, a ja od tego czasu mam ograniczony kontakt z nimi. Jak przyjeżdżam tam, nie jestem wpuszczana do domu i od trzech miesięcy walczę o to, żeby moje dzieci w końcu wróciły do mnie – mówiła ze łzami w oczach Julia Kowalska.
Znęcanie się nad młodą kobietą, jak się okazuje, to nie jedyne grzechy, które może mieć na sumieniu mężczyzna. – W tle pojawiają się też narkotyki, zarówno ich przyjmowanie, jak i obrót – dysponujemy stosowną notatką z policji, potwierdzającą ten fakt, a także alkoholizm, oszustwa skarbowe, fałszowanie dokumentów i inne przestępstwa, które mógł popełniać mężczyzna – twierdził Krzysztof Rutkowski, który zajmuje się tą sprawą bezinteresownie, gdyż chce pomóc młodej dziewczynie w odzyskaniu jej dzieci.
Dzieci pod opieką babci, cioci i byłej żony ojca
Podczas konferencji prasowej głos zabrała również radczyni prawna i pełnomocniczka poszkodowanej matki, mecenas Agnieszka Markiewicz-Żuchowska z Warszawy, z którą połączono się zdalnie z Włoszczowy. Potwierdziła to, co opowiedziała wcześniej 25-latka.
– Moja klientka od trzech miesięcy nie ma kontaktu z dziećmi. Zabrano je nagle, bez zgody i bez słowa. Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że dzieci przetrzymywane są przez ojca wbrew woli i bez zgody matki. W miejscu odosobnionym przebywają pod opieką babci, cioci oraz byłej żony ojca, ale nie z biologiczną matką. Zostały odcięte od terapii specjalistycznej, od kontaktów społecznych i przede wszystkim od więzi z matką, która od zawsze była głównym opiekunem i osobą zaangażowaną w ich rozwój i leczenie. Ojciec izoluje dzieci, manipuluje ich światem i ignoruje potrzeby – twierdziła mecenas Markiewicz-Żuchowska.
Jak wynika z relacji adwokatki, dziećmi pani Julii zajmuje się niemal cała rodzina 50-latka, w tym między innymi jego była żona… Detektyw Rutkowski nie może zrozumieć postawy rodziny mężczyzny w stosunku do biologicznej matki dzieci. – Jest to bardzo nie w porządku, bardzo nieprzyzwoite, bardzo niechrześcijańskie, że matka dzieci chce się z nimi zobaczyć, a traktowana jest przez tę rodzinę, jak piąte koło u wozu. Nie wiem, w co wierzą ci ludzie, bo dla mnie to są ludzie bez serca. Jeżeli ktoś popełnia błąd w rodzinie, to reszta rodziny powinna powiedzieć takiej osobie: – Człowieku, co ty robisz tej dziewczynie?! – uważa Krzysztof Rutkowski.
Sąd rozstrzygnie sprawę pod koniec lipca
Już niebawem, bo 28 lipca Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia ma podjąć decyzję, co dalej z zabranymi przez ojca dziećmi. – Wierzymy, że sąd podejmie decyzję kierując się przede wszystkim dobrem dzieci. Chcemy tylko jednego, żeby dzieci były znów bezpieczne z mamą – mówiła Agnieszka Markiewicz-Żuchowska.
Pełnomocniczka pokrzywdzonej złożyła wniosek do sądu o pozbawienie władzy rodzicielskiej ojca, gdyż – jak tłumaczyła – istnieją poważne wątpliwości co do jego stanu psychicznego, stabilności i zdolności do podejmowania decyzji w interesie dzieci. Odrębnie toczą się również postępowania karne dotyczące przemocy psychicznej wobec matki i jej dzieci.
Apel o rozsądek i rozmowę. Nie chcą konfliktu
– Apeluję do pana ojca o rozsądek. Jeżeli zachce z nami rozmawiać, zapraszam. Telefon alarmowy mojego biura to: 600 007 007. Rozwiązaliśmy wiele spraw. Nie jesteśmy tu po to, żeby siać nienawiść i podsycać konflikt – tłumaczył Krzysztof Rutkowski, dodając, że będzie z Julią do samego końca tej sprawy, aż odzyska swoje dzieci.
W podobnym tonie wypowiadała się pełnomocniczka pokrzywdzonej. – Chciałam podkreślić, że naszym celem nie jest konflikt, ale przywrócenie normalności. Chcemy zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i kontynuację leczenia – argumentowała pani mecenas.
Brak kontaktu z drugą stroną
Kilkakrotnie próbowaliśmy skontaktować się z 50-letnim ojcem dzieci, ale bezskutecznie. Nie odbierał telefonów, ani nie odpisał na SMS-a. Chcieliśmy go zapytać, dlaczego izoluje synów od biologicznej matki. Ponieważ nie uzyskaliśmy odpowiedzi od niego, zadaliśmy to samo pytanie osobiście pani Julii. Co usłyszeliśmy?
– Mój były partner tłumaczył to tym, że jestem dla moich dzieci zagrożeniem, a jego rodzina ma chronić je przede mną. Oskarżał mnie o to, że molestuję je, mam kochanków, zajmuję się prostytucją, biorę narkotyki, a nawet, że należę do mafii… – odpowiedziała nam kobieta. Adwokatka pokrzywdzonej już zapowiedziała skierowanie kolejnej sprawy do sądu o fałszywe oskarżenia wobec swojej klientki.
/RB/

