Głosowanie nad zaciągnięciem pożyczki przez szpital w wysokości 23,5 miliona złotych. Za było siedmiu członków rady, jedna przeciwna, jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Powiat WłoszczowskiWydarzenia

Włoszczowski szpital zaciągnie 23,5 miliona złotych pożyczki na bieżące funkcjonowanie w związku z trudną sytuacją finansową

23,5 miliona złotych pożyczki zaciągnie Zespół Opieki Zdrowotnej we Włoszczowie na bieżące funkcjonowanie w trudnych czasach dla szpitali powiatowych. To być, albo nie być dla publicznej służby zdrowia.

Pozytywną opinię w tej sprawie wyraziła w formie podjętej uchwały Rada Społeczna ZOZ na swoim posiedzeniu w Starostwie Powiatowym 2 lipca. Na początku dyrektor Szpitala Powiatowego imienia Jana Pawła II przedstawił informację o sytuacji finansowej placówki. Wynikało z niej, że jest stabilna, zadłużenie szpitala na koniec roku wynosiło 54 miliony złotych (w tym 19 mln dotyczyło samych zadań inwestycyjnych) przy dochodach rocznych rzędu 110 milionów.

Reumatologia do likwidacji

Podczas posiedzenia dyrektor Rafał Krupa poinformował radę społeczną i przybyłych gości o planowanej przez rząd restrukturyzacji szpitali w Polsce. Okazuje się, że nasz szpital jest na liście 230 podobnych placówek służby zdrowia, którym grozi likwidacja oddziałów – w przypadku Włoszczowy reumatologicznego.

Nawet nasz konsultant wojewódzki w dziedzinie reumatologii nie potrafi odpowiedzieć, dlaczego została podjęta decyzja o likwidacji dwóch oddziałów reumatologicznych w województwie świętokrzyskim. Zrobimy wszystko, żeby do tego nie dopuścić – mówił Rafał Krupa.

Decyzja ta – jak twierdził starosta włoszczowski Dariusz Czechowski – jest tym bardziej niezrozumiała, gdyż oddział reumatologii we Włoszczowie zakończył ubiegły rok wynikiem dodatnim na poziomie około 1,4 miliona złotych. A teraz chce się likwidować przynoszący zyski oddział.

Ile zarabiają lekarze?

W dalszej części obrad dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej opowiadał o kłopotach związanych z brakiem kadry lekarskiej na oddziałach oraz o wysokości zarobków lekarzy – temat ten w ostatnich tygodniach wywołał wiele kontrowersji w kraju i rozgrzewał opinię publiczną.

Okazuje się, że kadra lekarska włoszczowskiego szpitala liczy około 130 medyków, z których tylko 30 pracuje na etacie, a 100 pozostałych jest zatrudnionych na kontraktach. Stawki za godzinę pracy, jak twierdził dyrektor, są jednymi z najniższych w województwie świętokrzyskim i wahają się od 150 do 235 złotych. Jak informował Rafał Krupa, średnio miesięcznie lekarze pracują w szpitalu od 200 do 250 godzin, ale zdarzają się też tacy, którzy są w stanie wypracować nawet 400 godzin w miesiącu.

W związku z tym, że brakuje lekarzy, niektórzy są zmuszeni pracować większą ilość godzin, bo jeżeli przestaną pracować, to nasz szpital przestanie funkcjonować – tłumaczył Rafał Krupa. Dyrektor poinformował jednocześnie o 11-procentowej podwyżce płac dla etatowych pracowników, co będzie kosztować nasz szpital dodatkowe około 4,5 miliona złotych.

Ponad 23 miliony pożyczki

Najbardziej burzliwą dyskusję wywołała uchwała w sprawie wyrażenia opinii rady odnośnie zaciągnięcia pożyczki przez szpital w wysokości 23,5 miliona złotych. To kolejne zobowiązanie powiatowej placówki zdrowia (w ciągu ośmiu ostatnich lat włoszczowski ZOZ wziął kilka kredytów na łączną kwotę około 25 milionów). Nowa pożyczka ma być zaciągnięta na okres 12 lat (łączne oprocentowanie wyniesie 7,3 procent). Zobowiązanie ma być przeznaczone na bieżące funkcjonowanie szpitala.

Z ostatniej pożyczki, którą zaciągnęliśmy w ubiegłym roku, pozostało nam do wykorzystania 3 miliony złotych. Za pierwsze pięć miesięcy tego roku mamy już wypracowane 4,3 miliona niezapłaconych przez NFZ nadwykonań za świadczone usługi na rzecz pacjentów, a płatności można się spodziewać dopiero za rok. Ponadto, w czerwcu przyszłego roku musimy spłacić 13,5 miliona złotych pożyczki zaciągniętej w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska na termomodernizację szpitala. Dlatego nie chcę pozostać w sytuacji bez wyjścia – tłumaczył potrzebę zaciągnięcia nowego zobowiązania Rafał Krupa, podkreślając, że nowa pożyczka nie spowoduje wzrostu zadłużenia, tylko zamianę zobowiązań, które szpital już posiada. – Potrzebujemy tej konsolidacji, żeby móc stabilnie, bez zakłóceń prowadzić nasz szpital – argumentował dyrektor.

Ta kroplówka dobije szpital

Największym przeciwnikiem zaciągnięcia przeszło 23-milionowej pożyczki i właściwie jedynym, który to publicznie wyraził na posiedzeniu rady społecznej, był radny miejski Jerzy Wiśniewski. Podkreślał on, że branie nowego kredytu w tak dużej kwocie jest dzisiaj przedwczesne.

Mając zapas 3 milionów z wcześniejszego kredytu, po co brać kolejne 23 miliony i dalej zadłużać szpital? Z czego my będziemy spłacać ten kredyt przez 12 lat, skoro rok do roku szpital ma straty na działalności, a kredyt goni kredyt? Ta kroplówka w postaci kolejnego kredytu nie uratuje szpitala, tylko go dobije. Mówienie, że branie kredytu nie jest zadłużeniem, tylko konsolidacją, to według mnie jakaś paranoja – twierdził radny Wiśniewski.

W odpowiedzi od Rafała Krupy radny usłyszał, że pożyczka brana jest po to, żeby włoszczowski ZOZ mógł stabilnie funkcjonować i nie znalazł się na czarnej liście dłużników. – A w takiej sytuacji możemy znaleźć się już za 5 miesięcy, jeśli nie zapłacimy w terminie raty kredytu, kontraktu, czy faktury – tłumaczył dyrektor, stawiając sprawę jasno, że gwarancja stabilności może wystarczyć maksymalnie, przy optymistycznym wariancie, na 3-4 lata, a przy pesymistycznym na półtora roku (w sytuacji, gdy NFZ nie będzie płacił w terminie lub obcinał wycenę świadczeń medycznych). 

Nadchodzi armagedon

Monolog Wiśniewskiego z Krupą przerwał przewodniczący Rady Społecznej ZOZ Łukasz Karpiński. Już w pierwszych słowach wicestarosta stwierdził, że „nadchodzi armagedon dla służby zdrowia”. – Nie ma mojej zgody na likwidację szpitali. Plan transformacji szpitali i mapa potrzeb zdrowotnych to jeden wielki wałek. Żaden starosta nie zgodził się na ten plan. Nic tam nie ma, jest tylko likwidacja szpitali powiatowych. A my się nie zgodzimy na to, żeby obecna władza likwidowała szpitale w Polsce – powiedział wicestarosta Karpiński.

Podobnego zdania był starosta Dariusz Czechowski, który podkreślał, że zamyka się tylko raz. – Jeżeli zostanie zlikwidowany jakikolwiek oddział w naszym szpitalu, będzie bardzo trudno go później odbudować. Nie możemy dopuścić, żeby reumatologia została zlikwidowana. Proszę was o jedno – nie idźmy w to, nie gódźmy się na zamykanie szpitala! Zawsze podkreślaliśmy, że szpital trzeba ratować i będziemy to robili wszelkimi siłami – zapewniał starosta.

Nie ma wyjścia, nie ma na co czekać

Szpital trzeba ratować, bo powiat włoszczowski szpitalem stoi. Jeśli nie weźmiemy tego kredytu, to funkcjonowanie ZOZ-u na obecnym poziomie będzie zagrożone. Po co było inwestować w ten szpital, rozwijać go, żeby teraz nagle go wygaszać? – pytał członek rady i były radny wojewódzki Artur Konarski.

Zarówno Konarski, jak i wójt Krasocina Ireneusz Gliściński podkreślali, że ufają obecnemu menadżerowi szpitala, bo wie, co robi. – Nie ma na co czekać. To są miliony, nie miliardy pożyczki – uspokajał wójt Gliściński. – Możemy nie inwestować, nic nie robić, nie zaciągać żadnych kredytów i stać w miejscu. Uważam, że nie mamy innego wyjścia w chwili obecnej i musimy się zabezpieczyć na czekający nas ciężki okres – podsumował dyskusję przewodniczący Łukasz Karpiński.

Większość za pożyczką

Podczas głosowania nad zaciągnięciem ponad 23-milionowej pożyczki przez szpital powiatowy zagłosowało siedmiu członków rady społecznej (Łukasz Karpiński, Rafał Pacanowski, Artur Konarski, Marek Piątkowski, Jarosław Mysior, Leszek Walczyk i Ireneusz Gliściński), przeciwny był Jerzy Wiśniewski, od głosu wstrzymała się Bożena Ławińska. Dyrektor szpitala otrzymał od swojego ciała doradczego zielone światło do działania.

/RB/

Udostępnij artykuł: