Spaliły się dwie hale produkcyjne w Krasocinie o łącznej powierzchni 5 tysięcy metrów kwadratowych.

Wielki pożar hal zakładu produkującego papier toaletowy w Krasocinie. Akcja zakończyła się po przeszło 23 godzinach. Policja prowadzi dochodzenie

16 maja spłonęły doszczętnie dwie hale produkcyjne o łącznej powierzchni 5 tysięcy metrów kwadratowych, należące do zakładu wytwarzającego papier toaletowy w Krasocinie. Strażacy walczyli z ogniem ponad 23 godziny. W szczytowym momencie było około 100 ratowników z czterech powiatów.

Tak dużej akcji ratowniczo-gaśniczej dawno nie było w powiecie włoszczowskim i to jeszcze w zakładzie pracy. Strażacy, z uwagi na dużą ilość i łatwopalność materiału zlokalizowanego w halach, walczyli z żywiołem od godziny 22 w niedzielę aż do godziny 21 w poniedziałek.

Spaliły się dwie hale produkcyjne o wymiarach 50 na 100 metrów, a w nich linie produkcyjne i półprodukt w postaci bel papierowych. Uratowaliśmy sąsiednie hale magazynowe, w których znajdował się gotowy produkt - papier toaletowy. Ocaliliśmy też samochód transportowy. Straty są ogromne – opowiadał na miejscu zdarzenia starszy kapitan Paweł Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej we Włoszczowie.

Łącznie w akcji ratowniczo-gaśniczej brały udział 24 zastępy państwowej i ochotniczej straży pożarnej z powiatów kieleckiego, koneckiego, jędrzejowskiego i włoszczowskiego. W punkcie kulminacyjnym z żywiołem walczyło około 100 strażaków. Podczas pożaru nikt nie przebywał w halach, nikt nie został też ranny w działaniach ratowniczych.

st. kpt. Paweł Mazur - KP PSP Włoszczowa

Dawno nie mieliśmy tak dużego pożaru, żeby tak liczne siły i środki zostały zadysponowane w jednym miejscu.

 

 

 

 

Włoszczowska policja, jak się dowiedzieliśmy, prowadzi czynności wyjaśniające pod nadzorem prokuratora. Na miejscu pożaru obecny był technik oraz biegły z zakresu pożarnictwa.

To kolejny w ciągu ostatniego tygodnia pożar w zakładzie produkcyjnym w gminie Krasocin. Tydzień wcześniej, 11 maja, około 5 kilometrów dalej paliła się suszarnia trocin i hala załadunku trocin w zakładzie obróbki drewna w Świdnie. Pożar objął powierzchnię około 250 metrów kwadratowych. W akcji ratowniczo-gaśniczej w tartaku brało wówczas udział 9 zastępów – w sumie 29 strażaków. Nikt nie ucierpiał. Strażakom i pracownikom zakładu udało się uratować znaczne mienie.

/RB/